
Polska
Raport pokazał, że ceny konsumenckie w Polsce wzrosły w maju o 4,8% – jest to najszybsze tempo od dekady – wiadomości zostały opublikowane na pierwszych stronach czołowych gazet. Piotrowi Mullerowi zadano niezwykle dosadne pytanie ekonomiczne:
„Dlaczego bank centralny nie robi nic, aby chronić polskie oszczędności?”
„Oczywiście Narodowy Bank Polski może podjąć pewne działania antyinflacyjne, ale niskie koszty kredytu w czasach kryzysu są postrzegane jako korzystne” powiedział Muller. Prywatnie decydenci polityczni coraz bardziej martwią się, że 5% stopa podsyci opinię publiczną i ceny będą nadal rosnąć, utrwalając wyższe oczekiwania inflacyjne. W Polsce tak naprawdę nie jest jasne, jak zakotwiczone są oczekiwania inflacyjne. Około 1990 roku kraj przeżył hiperinflację, kiedy ceny zostały uwolnione po upadku komunizmu. Dla przykładu jeszcze 20 lat temu ceny konsumpcyjne rosły o 10%. Po spekulacjach, że normalizacja polityki monetarnej może rozpocząć się wcześniej niż oczekiwano złoty wzrósł do maksimum w stosunku do euro w 2021 r.
Polskie władze coraz bardziej obawiają się, że 5-procentowa stopa osłabi na dłużej stabilność cen. Wzrost inflacji ponad poziom 5% – uznawany za barierę psychologiczną – wzmocniłby jastrzębią mniejszość w Radzie Polityki Pieniężnej, choć nie jest jasne, czy przełoży się to na jakąś krótkoterminową reakcję polityczną. Następne posiedzenie RPP odbędzie się 9 czerwca. Chociaż Polska ma jedną z najwyższych stóp inflacji w Unii Europejskiej, jak dotąd nie podąża za regionalnymi państwami, np. Węgrami i Czechami, w sygnalizowaniu zbliżających się podwyżek stóp. Największa wschodnia gospodarka Unii Europejskiej ciężko pracowała, aby ograniczyć wzrost cen, który w niestabilnych wczesnych latach 90. osiągnął poziom 100% miesięcznie, a na początku stulecia wynosił 8,5% rocznie. Prezes Adam Glapiński powtarza, że ostatnie skoki cen konsumpcyjnych są tymczasowe i poza kontrolą banku. Przysiągł, że utrzyma w nadchodzących miesiącach stopę odniesienia tam, gdzie jest, ponieważ priorytetem jest odrodzenie Polski po pandemii. Lecz rośnie presja, by zmienić tę postawę.
„RPP powinna wkrótce zmienić retorykę na wyraźnie mniej gołębią” powiedział Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista Banku Pekao SA w Warszawie. „Zagrożenia dla ożywienia gospodarczego zmniejszyły się w związku z postępami szczepień i globalnym odbiciem, podczas gdy ryzyko związane z nadmierną inflacją rosło w przypadku specjalistycznych branż po stronie podaży i napiętego rynku pracy” dodał.
Z kolei Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego SA, powiedziała, że nic nie wskazuje na powrót inflacji w okolice docelowego przedziału banku centralnego od 1,5% do 3,5%, przewidując, że w nadchodzących miesiącach inflacja utrzyma się powyżej 4%. Adam Antoniak, starszy ekonomista Banku Pekao SA, powiedział, że coraz trudniej będzie RPP znaleźć argumenty za utrzymaniem stóp na poziomie zbliżonym do zera, podczas gdy analityk ING Banku Śląskiego SA Dawid Pachucki widzi większość za normalizacją polityki monetarnej. Zdaniem Łukasza Hardta, Jerzego Żyżyńskiego i Eugeniusza Gatnara, Glapiński może wkrótce rozważyć symboliczne podwyższenie stóp. Podwyżka jest potrzebna, aby powstrzymać inflację.
„Historia zna wiele przykładów, kiedy zbyt łagodna polityka monetarna doprowadziła do naprawdę poważnych perturbacji, nie tylko w gospodarce, ale także w systemach politycznych” powiedział Hardt. „Jeśli teraz nie zareagujemy łagodnie, może się okazać, że za rok symboliczna podwyżka nie wystarczy” dodał.
Ropa
Arabia Saudyjska zwiększyła ceny ropy naftowej dla klientów na swoim głównym rynku azjatyckim o więcej niż oczekiwano po tym, jak ropa przekroczyła poziom 70 USD za baryłkę, a OPEC prognozuje, że w pozostałej części roku globalny popyt znacznie przewyższy podaż. Państwowa firma energetyczna Saudi Aramco podwyższyła cenę kluczowej klasy Arab Light dla lipcowych dostaw do Azji o 20 centów do 1,90 USD za baryłkę. Analitycy spodziewali się maksymalnej podwyżki o 10 centów. Arabia Saudyjska wysyła ponad 60% swojego eksportu do Azji, a największymi nabywcami są Chiny, Indie, Korea Południowa i Japonia. Według danych kraj ten wysyłał w zeszłym miesiącu 6,1 mln baryłek dziennie. Ceny czterech z pięciu azjatyckich gatunków Aramco zostały podwyższone, a jedyny spadek nastąpił w przypadku gatunku ciężkiej ropy naftowej. Wszystkie oceny dla Europy zostały podniesione, podczas gdy dla USA zostały utrzymane takie same jak w czerwcu.
Ten ruch jest odwrotnością cięcia Aramco dla azjatyckich klientów w czerwcu, decyzji podjętej na początku maja, gdy nowe przypadki koronawirusa zahamowały popyt na paliwo w Indiach. Kraj azjatycki i inne kraje, takie jak Japonia i Malezja, wciąż walczą o wyhamowanie pandemii. Mimo to OPEC szacuje, że od sierpnia gwałtownie zmniejszą się zapasy ropy, ponieważ blokady w największych gospodarkach świata zostaną zniesione, a podróże wzrosną. OPEC i jej partnerzy – 23-narodowe ugrupowanie kierowane przez Arabię Saudyjską i Rosję – trzymali się planu zwiększenia produkcji w tym miesiącu i w lipcu. Ale nie chcą powiedzieć, jakie mają plany od sierpnia. W 2021 r. ropa brent wzrosła o 38%, osiągając najwyższy poziom od dwóch lat, wynoszący około 71,20 USD za baryłkę. Co więcej wzrost cen ropy doprowadził do obaw o przyspieszenie inflacji i do wezwania OPEC+ do zwiększenia produkcji.
„Zawsze będzie wystarczająca ilość podaży, aby zaspokoić popyt” powiedział saudyjski minister energii Abdulaziz bin Salman na forum w Sankt Petersburgu. „Musimy najpierw zobaczyć popyt, zanim producenci zwiększą podaż” dodał.
OPEC+ dokonał bezprecedensowych cięć produkcji w maju zeszłego roku, gdy pandemia zamknęła przedsiębiorstwa i zmiażdżyła światową gospodarkę. Według prognoz Rystad w 2030 roku popyt na ropę będzie o prawie 23 miliony baryłek dziennie wyższy w porównaniu z prognozą IEA.
Tak więc scenariusz Rystada, w którym konsumpcja osiągnie szczyt w 2024 roku, a następnie do końca dekady spadnie o 6 mln baryłek dziennie nadal oznaczałby epokową zmianę.
W przeciwieństwie do MAE Rystad widzi potrzebę dodatkowych 10 mln baryłek dziennie z nowych złóż. Mimo to do 2030 r. inwestycje mają spaść poniżej 300 miliardów dolarów. OPEC i jej sojusznicy prognozują, że od sierpnia popyt na ropę znacznie przewyższy podaż bez dalszego wzrostu produkcji. Sugeruje to, że w tym roku 38% wzrost cen ropy naftowej do ponad 70 dolarów za baryłkę może być kontynuowany. Podsyca to również obawy o przyspieszenie inflacji, które może osłabić globalne ożywienie gospodarcze.
Inflacja
Federal Open Market Committee jednym głosem deklaruje, że za wcześnie na zaostrzenie polityki monetarnej. W ten sposób krótkie stopy są utrzymywane na prawie zerowym poziomie, a amerykański bank centralny co miesiąc kupuje obligacje skarbowe o wartości 120 miliardów dolarów i papiery wartościowe zabezpieczone hipoteką. Niemal każdy członek komisji deklaruje, że gwałtowny wzrost inflacji w USA jest tymczasowy. To, że niemal wszyscy są tak konsekwentnie gołębi, niekoniecznie oznacza, że się nie mylą.
Poniższy wykres przedstawia zarówno CPI, jak i PCE mierzone rocznymi zmianami w ciągu ostatnich trzech miesięcy w porównaniu z poprzednimi trzema miesiącami. Na tej mierze CPI rośnie w tempie 5,2% rocznie, a PCE o 4,8%. To już więcej niż wzrost po kryzysie finansowym. Obecnie głównym problemem na światowych rynkach jest to, że popyt rośnie teraz szybciej niż podaż. Nie ma dowodów na to, że blokady dostaw się rozluźniają. Zapasy firm są na dnie. Każda ankieta korporacyjna, w tym ISM z tego tygodnia dla sektora produkcyjnego i nieprodukcyjnego, pokazuje ogromne obawy związane z rosnącymi kosztami. To samo dotyczy sektora usług.
Dodatkowo trzeba się zastanowić, o ile wzrośnie inflacja, nawet jeśli byłaby tylko „przejściowa”. Przy obecnych trendach nie byłoby to dziwne, gdyby główny CPI w tym roku wynosił średnio 5%.
Chiny
Chińskie fabryki, elektrownie i rolnictwo borykają się z najgorszymi skutkami wzrostu kosztów surowców, którego prawdziwy skutek dla konsumentów będzie dopiero odczuwalny za kilka miesięcy.
„Producenci wyrobów elektronicznych obawiają się zmienności cen surowców i zmniejszają zamówienia na pręty i rury. To podwójny cios dla dostawców, którzy już zmagają się z gwałtownie rosnącymi cenami miedzi rafinowanej” powiedział Henan Qixing Copper Co.
„To wielki test kapitału firm” powiedział Hai Jianxun, dyrektor ds. sprzedaży w Qixing, średniej wielkości wytwórcy miedzi. „Ta sytuacja wymaga znacznie większego kapitału, aby utrzymać ten biznes” dodał.
Chiński rząd zintensyfikował swoje wysiłki w celu ograniczenia cen towarów, aby pomóc tym branżom przetrwać. Interwencje czołowych polityków, planistów państwowych i giełdy odniosły pewien sukces w wymuszeniu obniżenia cen w porównaniu z rekordowymi poziomami osiągniętymi na początku maja. Ale dla wielu firm w łańcuchu dostaw problemy finansowe narastają.
„Dochody sporej liczby gospodarstw domowych pozostają niewielkie, więc firmy, które są narażone na wyższy wskaźnik PPI, będą miały trudności z przeniesieniem wzrostu cen na konsumenta” powiedział Shaun Roache, główny ekonomista regionu Azji i Pacyfiku w S&P Global Ratings. „Na razie wyższa inflacja PPI grozi pochłonięciem marży” dodał.
Fabryki i zaopatrujące je elektrownie są również szczególnie narażone na podwyższone ceny węgla. Wraz z ożywieniem gospodarczym w Chinach, które powoduje, że zużycie energii przekracza poziom sprzed pandemii, a susza na południu kraju powoduje spadek energii wodnej, koszty energii stają się coraz większym problemem.
- Miasta w przemysłowym sercu Chin zmniejszają moc
„Napięcia w dostawach energii elektrycznej już zmusiły niektóre fabryki w południowym centrum przemysłowym Guangdong do przeniesienia ich działalności na godziny poza szczytem” powiedział Yu Zhai, analityk w Wood Mackenzie Ltd. „Inne mogą działać tylko trzy dni w tygodniu. Takie środki mające na celu rozłożenie zużycia energii mogą trwać trzy miesiące” dodał.
„Węgiel w porcie Qinhuangdao kosztuje 865 juanów za tonę, tj. około 50% więcej niż średnia. Kiedy ceny przekraczają 800 juanów za tonę, prawie wszystkie elektrownie węglowe w Chinach tracą pieniądze. Niektóre zakłady mogą próbować ograniczyć wytwarzanie, aby uniknąć większych strat” powiedział Yu.
- Rolnictwo
Cierpią także mali i duzi rolnicy. Najwięksi producenci wieprzowiny stoją w obliczu ograniczenia marży z powodu wyższych kosztów pasz, w tym kukurydzy, soi i pszenicy. Muyuan Foods Co., największy chiński hodowca świń, potwierdził, że koszty rosną z powodu wyższych cen surowców.
A wzrosty na rynkach zbóż szkodzą nawet producentom, którzy powinni skorzystać na wyższych cenach. Liu Chen, rolnik uprawiający kukurydzę w prowincji Heilongjiang na północnym wschodzie, powiedział, że czynsze gruntowe i koszty pracy wzrosły o około połowę, podczas gdy ceny nawozów wzrosły o 20% w związku ze wzrostem krajowych cen kukurydzy, które osiągnęły najwyższy poziom na początku rok. „Przy obecnych spadających cenach kukurydzy, jest bardzo prawdopodobne, że stracimy pieniądze do czasu, gdy nadejdą żniwa” powiedział Liu.

